Zielone, nieco obdrapane klepki podłogi Sali gimnastycznej III LO w Gdyni. Moje nogi do dziś pamiętają ich twardość i niewygodę. Klęcząc, a potem leżąc podczas rozciągania ud, dobrze im się przyjrzałam. Na tej pierwszej lekcji towarzyszył mi jeszcze pożyczony od taty pasek do spodni (nie przydał się), mój dziecięcy kocyk (na otarcie łez) i stara karimata (jeździła po całej sali, w końcu ją odłożyłam pod ścianę). Kiedy robiłam skłon w przód, stopy były tak daleko, że cieszyłam się z łez w oczach, bo zasłoniły mi ten obraz. Słowem, bolał cały człowiek.

Bolały kości, mięśnie, cierpiała duma, choć mogłam przecież przewidzieć, co będzie na zajęciach, wcześniej kupiłam, przeczytałam i nawet poćwiczyłam ze „Światłem Jogi” BKS Iyengara. Lekcja jednak była zupełnie innym doświadczeniem. Nic się nie ukryło… 

Był 1997 r. Miałam 24 lata i właśnie zaczynała się moja przygoda z jogą. Wcześniej raczej się nie rozciągałam, lubiłam ruch, ale raczej ten od grania i biegania. Nigdy, przenigdy podczas skłonu w przód nie złapałam się nawet za kostki, o stopach nie wspominając. Do tego zaś momentu zaliczyłam kilka ataków rwy kulszowej, niedobre zdjęcia RTG kręgosłupa z licznymi zwyrodnieniami. Doszłam do wniosku, że lepiej nie będzie i coś trzeba zrobić. I tak znalazłam się na tych przeklętych klepkach obiecując sobie, że się z nimi pożegnam najszybciej jak to możliwe.

Co sprawiło, że tam wróciłam? Oprócz tego, ze kupiłam sobie matę, pasek i na następną lekcję zabrałam dwa porządne koce, poczucie, że joga jest inteligentna, to inteligentny ruch, który, mimo bólu, przyniósł mi rozluźnienie i lekkość. W 2015 mija 18 lat i nadal tak czuję, cały czas odkrywając, jak głęboką praktyką może być joga. Joga angażuje nasze ciała, fizyczność, nasze serca, emocjonalność i umysł, inteligencję w całości.

Praktykując, ucząc spotkałam wspaniałych, mądrych ludzi. Wszyscy nauczyciele, począwszy od pierwszych zajęć u p. Renaty Koby, Jurka Jaguckiego podczas 3-letniego kursu nauczycielskiego, Konrada Kocota w czasie 3-letniej asysty na kolejnym kursie nauczycielskim, Ritę Keller, która prowadziła wszystkie moje egzaminy i wielu innych, pokazali mi serce i pełnię zaangażowanie. Jestem im wdzięczna. Wszyscy uczniowie od 2000 roku korzystający z moich zajęć są inspiracją. Czuję ogromną wdzięczność.

Joga jest żywym doświadczeniem, pozwalającym nam na lepsze poznanie siebie, kim jestem, co mnie porusza, ożywia w tym momencie. Daje nam siłę i giętkość, aby w pełni zaangażować się w życie, takie jakie ono jest, czuć wdzięczność za to, co jest. 

Joga jest uniwersalna, poza religią, filozofią, dla każdej osoby na świecie. Tylko trzeba dać sobie szansę. I tak właśnie rozumiem swoje zadanie jako nauczycielki jogi: dać szansę każdej osobie, aby sama mogła doświadczyć, ile dobra i piękna płynie z tej praktyki.